Niezależni w Służbie dla Polski

„Człowiek został stworzony, by wątpić w siebie, ale nie w prawdę” – jeszcze kilka słów w sprawie śmierci Śp. Pani Barbary.

Na naszych oczach mają miejsce dramaty, w których opinia publiczna nie tylko testuje swoją spostrzegawczość, ale przede wszystkim empatię i szacunek dla wartości, jakimi są życie ludzkie i godność człowieka, szczególnie w świętej chwili jego przemijania. Toczona medialnie zbiorowa dyskusja o tragedii, jaka rozegrała się w ubiegłym tygodniu, kiedy po kilkudziesięciu godzinach po przesłuchaniu zmarła wieloletnia współpracowniczka Pana Prezesa PiS – Śp. Pani Barbara, stała się areną ścierających się emocjonalnych opinii, które musiały wygenerować niepokój u rządzących i ich akolitów. Okazało się bowiem, że przewagę w tej zbiorowej refleksji zyskało przeświadczenie, że programowa intoksykacja hasłami o dziejowej zemście na wrogach demokracji walczącej, jest nie tylko czystą obłudą pozbawioną wartości, ale również zagraża godności ludzkiej i wyłącza ochronę podstawowych dla człowieka wartości tam, gdzie przewagę zyskuje interes politycznej walki. Żywimy przekonanie, że większa część opinii publicznej nie da się zmanipulować sugestiami, że głos w tej sprawie to przejaw funeralnej polityki, ponieważ wierzymy, że dojrzała dyskusja społeczna, prowadzona z kulturą i bez kłamstwa, to przejaw bezpośredniej i korzystnej ingerencji obywatela tam, gdzie państwo nie zdało egzaminu, tolerując mechanizmy zemsty za wszelką cenę.

Zwracamy również uwagę, że pytania o ewentualny związek pomiędzy sposobem przesłuchania Świadka a Jego śmiercią nie zostały wygenerowane sztucznie przez media, a są konsekwencją całego szeregu zdarzeń, świadczących o głębokiej potrzebie, jaką wyrażają poruszeni obywatele szukający sprawiedliwego osądu, ponieważ swoboda składania zeznań jest częścią szeroko pojętych praw i wolności, które władza ma obowiązek zagwarantować w tym i każdym innym przypadku.

Chcemy wyrazić głęboki żal po śmierci Śp. Pani Barbary i poprosić o wyrozumiałość Jej Bliskich, wierząc, że nie dopuścimy się żadnej niestosowności, próbując pokazać, jak wiele kwestii powinno wejść w obszar zainteresowań zapowiadanego w Prokuraturze Okręgowej Warszawa – Praga Północ śledztwa, mającego wyjaśnić wszystkie okoliczności tragicznego zdarzenia.

Na początku należy zwrócić uwagę na pobocznie podawany w mediach wątek publikacji artykułu Redaktora Gazety Wyborczej, który explicite wskazał, że zeznania Śp. Pani Barbary obciążyły Pana Prezesa PiS. Zrobił to w momencie, w którym opinia publiczna już wiedziała o śmierci Śp. Pani Barbary, nie bacząc na zawarte w nim treści i szczególny czas. Zważywszy, że zrealizował zamiar w poniedziałek tj. 17 marca br., należy uznać, że był przekonany, że zawarte w nim treści są prawdziwe albo że przedsięwzięty plan polegał na ordynarnie i świadomie wprowadzonym do opinii publicznej kłamstwie. Trzeciego przypadku, w którym Redaktor GW został wprowadzony w błąd, nie bierzemy oddzielnie pod uwagę, ponieważ nie ma już znaczenia dla opisu samego mechanizmu, kto i na którym poziomie komunikacji był niedoinformowany, w końcu i tak ostatecznie istnieje poziom, na którym ktoś z premedytacją chciał wprowadzić do obiegu ordynarne kłamstwo i co najwyżej nie zdążył powiadomić o tym Redaktora GW. Nie trzeba wcale wnikliwego oka, żeby zobaczyć zalążki wcześniej skrojonego planu, o którym już wiemy po śmierci Pani Barbary, że był uruchomiony z pakietem ryzyk w nim nieprzewidzianych, ale o tym wiedzą już też jego twórcy. Nasuwające się pytanie, co to za gra, w której rzekomo Śp. Pani Barbara miała zeznać, że nie przekazywała Panu Prezesowi żadnego pełnomocnictwa do określonych czynności, skoro było odwrotnie, powinno w Prokuraturze przyjąć formę konkretnych zapytań o to, jakie były założenia planu i kto w nim brał udział. Nie chcemy kolejnych zwulgaryzowanych i prymitywnych pogadanek, kto do kogo dzwonił po wyjściu z przesłuchania Śp. Pani Barbary, czy też pseudodyskusji, czy zwrot: zeznała, że nie podpisywała pełnomocnictwa oznacza pełnomocnictwo przekazałam w sposób formalny, ale chcemy, aby zadziałały odpowiednie procedury wynikające z przepisów prawa, niewypaczonego przez wizjonerów nowego porządku.  

Nie można bowiem zapomnieć, że wznowienie sprawy „Dwóch wież” to zadanie, które zostało wpisane na listę spraw o wadze priorytetowej, chociaż nie ma ona żadnego ciężaru gatunkowego, szczególnie po umorzeniu jej przez sąd. Trudność w „wydłubywaniu” cennych „przesłanek”, które mogłyby świadczyć o przestępstwie, zgłaszała sama Pani Prokurator. Nie mamy wątpliwości, że jej olbrzymie doświadczenie nie pozwoliło zapomnieć, że w pewnych procesowych okolicznościach nie wolno przekraczać granicy w poszukiwaniu „dowodu” z zeznań świadka, ponieważ może za to grozić podejrzenie o tworzenie fałszywych dowodów. Niemniej ta kwestia też powinna znaleźć się pod lupą Prokuratury. Istotna jest bowiem weryfikacja, jak przebiegało przesłuchanie i jakie motywy działania kierowały Panią Prokurator, a także jak swoją rolę opiszą inni jego uczestnicy. To zupełnie podstawowe zadanie, skoro doszło do śmierci świadka na skutek rozległego zawału, który w chwili opuszczania Prokuratury był w stanie wysokiego poziomu zdenerwowania, na co wskazywał jego pełnomocnik, niedopuszczony do udziału w czynnościach przesłuchania, w którym dodajmy, nie brał udziału również protokolant i którego przebieg nie był nagrywany.

W tych okolicznościach trudno nie zaakcentować, że wytworzony podczas przesłuchania układ sił 3:1 może mieć, i dlatego powinien zostać zbadany, związek z „kłamstwem” Redaktora GW, który z przekonaniem oświadczył w artykule, że informacja z zeznań świadka jest prawdziwa. Nie budzi również wątpliwości, że protokół z przesłuchania powinien być poddany badaniu biegłych pod kątem wiarygodności. Tym bardziej, że świadek ze względu na problemy ze wzrokiem nie mógł samodzielnie odczytać treści zaprotokołowanych przez Panią Prokurator, a przy braku audiorejestracji trudno będzie zweryfikować, jak wyglądały poszczególne czynności przesłuchania. Mamy nadzieję, że Prokuratura nie ominie żadnych z okoliczności, szczególnie, że przesłanek do szerszego spojrzenia na sposób przeprowadzenia przesłuchania dostarczyli sami biorący w nim udział, a co warto podkreślić nie są oni prywatnymi osobami tylko sprawują funkcję i reprezentują organy państwa. Mamy nawet jakieś niejasne przypuszczenie, że obecność Pełnomocnika Śp. Pani Barbary, gdyby oczywiście był dopuszczony do przesłuchania, podziałałaby na świadomość nieznanych nam „trzech źródeł”, które przeniosły swoje przekonanie o treści zeznania świadka na Redaktora GW.

Połączmy więc kolejne fakty i opinie, szczególnie posiłkując się tym, co już napisała GW i wypowiedziała Pani Prokurator. Przede wszystkim powoływała się ona na swój profesjonalizm i doświadczenie, którego nie zamierzamy kwestionować, a nawet pokładamy w jej przekonaniu nadzieję, że dzięki deklarowanemu profesjonalizmowi nasze argumenty spotkają się z jej aprobatą. Należy bowiem podkreślić, że art. 87 ust. 3 kpk wskazujący, że Prokurator może odmówić dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika, o którym mowa w § 2, jeżeli uzna, że nie wymaga tego obrona interesów osoby niebędącej stroną, nie oznacza, że ma w tym uznaniu stać ponad obowiązkiem do przeprowadzenia oceny, dlaczego w tym przypadku podejmuje taką a nie inną decyzję. A tego post factum się nie dowiedzieliśmy z przekazów, tym bardziej, że brak przeświadczenia Prokuratora w chwili rozpoczynania przesłuchania, że świadek nie będzie pytany w kierunku osoby podejrzanej, to tylko element oceny jego sytuacji procesowej, w której nie jest stroną. Nie będziemy powtarzać słusznych argumentów, które przemawiały za dopuszczeniem pełnomocnika, ponieważ od wielu dni rozpisuje się o tym część przyzwoitych mediów i opinia publiczna, oburzona postawą decydentów w tej sprawie. Mamy świadomość, że sprowadzanie tak istotnych kwestii do suchego brzmienia przepisu jest niewłaściwe, ponieważ sprowadza całą tragedię do nieuprawnionej refleksji, że Śp. Pani Barbara, wyrażając swoją wolę, nie dość się upierała ze swoim Pełnomocnikiem i być może tak się zdarzyło, że wywiedziona z przepisu kompetencja wzięła górę nad właściwą oceną sytuacji świadka. I nawet jeśli przyjmiemy, że przekazywana do mediów przez Panią Prokurator argumentacja była niepełna i będzie pogłębiana w Prokuraturze, a wyrażany przez nią wcześniej pogląd, że żyjemy w czasach powojennych, gdzie po lasach grasują bandy a państwo jest zagrożone i trzeba działać w sposób niestandardowy, nie miał tutaj zastosowania, to jednak niefrasobliwości Prokuratorowi z takim stażem nie ośmielimy się zarzucić.

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy zostały naruszone prawa świadka, to warto sobie wyobrazić, że gdyby nie doszło do tej tragicznej śmierci i protokół z przesłuchania stanowiłby informację publiczną, niestety reglamentowaną wyłącznie przez Redaktora GW, to przekaz Prokuratury i GW zapewne nie budziłby wśród obywateli żadnego dysonansu do czasu, w którym Śp. Pani Barbara postanowiłaby na drodze sądowej bronić swoich dóbr. Zanim by jednak do tego doszło, z pewnością mielibyśmy natrętne suflowanie, że w sprawie „Dwóch wież” pojawił się dowód z zeznań, temu w końcu służył artykuł Redaktora GW, podsycający nagonkę, ku uciesze określonego kręgu osób pragnących, żeby śledztwo za wszelką cenę było rozwojowe. Śp. Pani Barbara byłaby cały czas zakładnikiem tej samej formuły 3:1, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, kto ze swoją narracją przedzierałby się w sposób skuteczniejszy.

Na koniec zostawiliśmy najmocniejszą wersję zdarzeń, która mamy nadzieję, że posłuży wszystkim tym, którzy tak łatwo chcieliby zamknąć dyskusję publiczną o prawach przesłuchiwanego świadka, mając nadzieję, że może zmienią zdanie, a przynajmniej wyciszą podłe tony wobec tych, którzy chcą dochodzić prawdy nierelatywizowanej politycznymi uniesieniami. Wierząc Redaktorowi GW, że „trzy źródła” istnieją, załóżmy czysto hipotetycznie, że pojawienie się informacji w artykule GW o dowodzie obciążającym Pana Prezesa PiS z perspektywy tych osobowych „źródeł” nie jest kłamstwem szytym od początku, ale obecnie uchodzi za kłamstwo ze względu na różne okoliczności, które uniemożliwiły realizację wstępnego planu, o którym też pisaliśmy wcześniej. Wtedy informacja z artykułu GW uchodząca za kłamstwo jest śladem, że ktoś mógł żyć w mylnym przeświadczeniu, że wieść o nowym dowodzie w sprawie i zapisy protokołu będą na pewno tożsame, a to że tak się nie stało i na dodatek nie zostało odpowiednio wcześniej odwołane, to kwestia zupełnie innych czynników. Domyślamy się, że scena polityczna pałająca żądzą zemsty nie wykaże zrozumienia dla takich hipotez, ponieważ do hasła „każdy jest równy wobec prawa” dodano przez ostanie półtora roku „tak jak my je rozumiemy”. Oczywiście już wiemy, że protokół nie jest tożsamy z treścią artykułu, ale pragniemy tym przykładem zaakcentować, że sprawa dotycząca wyjaśnienia okoliczności, w jakich przebiegało przesłuchanie Śp. Pani Barbary jest jedną z tych spraw, w których intuicyjne poczucie niesprawiedliwości podnoszone przez obywateli, nie powinno być zwalczane. Trudno dziwić się, że w społecznej dyskusji o ochronie praw Śp. Pani Barbary podnoszone są argumenty, że była pozbawiona ochrony, ponieważ dawało to możliwość wpływania na jej zeznania. Opinia publiczna nie chce również zadawalać się zapewnieniami Pani Prokurator, że Starsza Pani była uroczą i kulturalną osobą, a fakt, że podczas przesłuchania nie miała przy sobie Pełnomocnika nie jest warte zainteresowania. W tym kontekście mamy głębokie przeświadczenie, że zwrot: pełnomocnictwo przekazałam w sposób formalny, jest istotnym „śladem”, którym podążyliśmy, wskazując, że na kłamstwo w artykule GW należy patrzeć metodycznie. Mamy również przeświadczenie, że wskazany wyżej „ślad” pozostawiła Starsza Pani znająca demaskatorską siłę prawdy, bez względu na presję, jakiej została poddana podczas przesłuchania. R.I.P.

Stowarzyszenie Orla Rota – Niezależni w Służbie dla Polski